Menu
Biuro Prasowe

Biuro Prasowe

Liczyliśmy na rozmowy z rządem znacznie wcześniej

  • Kategoria: Kraj

Związki zawodowe i przedstawiciele rządu wyrazili gotowość, aby spotkanie ws. sytuacji w oświacie prowadzone w centrum Dialog trwało aż do późnych godzin wieczornych. A jednak zakończyło się po kilku. Oceniając spotkanie Ryszard Proksa stwierdził: „szkoda, że spotkanie odbyło się dopiero wtedy, gdy nauczyciele zaczynają szykować się do strajku. Liczyliśmy na rozmowy z rządem znacznie wcześniej.

Spotkanie nie doprowadziło do przełomu. Ryszard Proksa w rozmowie z Tygodnikiem Solidarność mówi, że w czasie spotkanie wszystkie związki przedstawiły swoje oczekiwania. W odpowiedzi przedstawiciele rządu opisali znane  od grudnia swoje propozycje, czyli podwyżkę od września w wysokości 5 proc. oraz niewielką podwyżkę w przyszłym roku. Nie została podana konkretna kwota podwyżki w przyszłym roku.  Żadna z central związkowych nie akceptuje tak niewielkiej podwyżki. Przypomnijmy, że „S” domaga się 15 proc podwyżki zgodnie z Uchwałą Krajowego Zajadu Delegatów oraz realizacji pozapłacowych postulatów: skrócenia drogi awansu zawodowego i powrotu do starego systemu oceny pracy nauczyciela.

Jak dowiedział się Tygodnik Solidarność w czasie spotkania, żaden z uczestników nie chciał zdradzić swoich warunków brzegowych. Mówiąc bardziej obrazowo nikt nie odsłonił swoich kart. Spotkanie skończyło się po kilku godzinach. Kolejne spotkanie odbędzie się pierwszego kwietnia. Protestujący w Krakowie działacze "S" przyjęli wyniki spotkania z rozczarowaniem. 

W czasie spotkanie „S” chciała rozmawiać o podwyżkach dla wszystkich pracowników sfery finansów publicznych, w tym nauczycieli. Strona rządowa się na to nie zgodziła. Dlatego posiedzenie opuścił członek prezydium KK Henryk Nakonieczny.

www.tysol.pl

W urlopie tacierzyńskim chodzi o większe zaangażowanie ojców do bycia z dzieckiem

W audycji "Kapitał i Praca" w PR24 gościem była Barbara Surdykowska z Biura Eksperckiego NSZZ "Solidarność". Rozmowa dotyczyła kwestii praw socjalnych na styku Unii Europejskiej i przepisów krajowych. Przedstawiciele Rady Unii Europejskiej i Parlamentu Europejskiego uzgodnili dyrektywę w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów. Jakie są jej najważniejsze założenia i jakie korzyści wypływają z niej dla osób, których dotyczy?
 

– Dyrektywa została przedstawiona przez Komisję Europejską jako element wdrożenia europejskiego filaru praw socjalnych. Nowością jest również propozycja 10-dniowego urlopu tacierzyńskiego. Trzeba zaznaczyć, że obecnie istnieje on w 17 państwach członkowskich, w tym w Polsce. Dlatego zapis ten będzie szczególnie istotny dla krajów, w których tego rozwiązania nie ma. Z punktu widzenia Komisji, chodziło o zbudowanie wspólnego standardu i większe zaangażowanie ojców i opiekunów do bycia z dzieckiem, szczególnie w pierwszej fazie jego życia

– wyjaśniła Barbara Surdykowska z Biura Eksperckiego NSZZ "Solidarność".  

 

– Z drugiej strony odmowa ta musi być przez pracodawcę w odpowiedni sposób uzasadniona. Muszą być również podane względy organizacyjne, które wpływają na brak akceptacji wspomnianego wniosku. W obecnym stanie prawnym pracownik ma możliwość ubiegania się o obniżenie wymiaru czasu pracy, natomiast pracodawca, odmawiając takiemu oczekiwaniu, nie jest zobowiązany do uzasadnienia swojej decyzji

– zaznaczyła Barbara Surdykowska.

Tutaj całość audycji


mk

 

 

 

 

Podwyżki płac w ZUS

Co najmniej o 400 zł brutto wzrosną w tym roku wynagrodzenia w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Porozumienie w tej sprawie Solidarność oraz inne związki zawodowe podpisały z zarządem ZUS 19 marca.
 
Gwarantowana podwyżka wyniesie 400 zł brutto. Przewidziane zostały także podwyżki indywidualne i regulacje płacowe w poszczególnych grupach zawodowych. Na te cele przeznaczonych zostanie średnio 100 zł na etat. O wysokości podwyżek uznaniowych zdecydują dyrektorzy poszczególnych oddziałów ZUS w uzgodnieniu z organizacjami związkowymi. 
 
Równocześnie najniższe wynagrodzenie w ZUS wzrośnie do 2800 zł brutto. Jeżeli po podwyżce pracownik nie osiągnie takiej kwoty, dostanie wyrównanie. Miesięczne wynagrodzenie osoby zarabiającej na poziomie płacy minimalnej, która wynosi 2250 zł brutto, będzie wyższe o 550 zł. 
 
– Wreszcie udało się wynegocjować porozumienie, które daje pracownikom konkretne podwyżki. Mamy nadzieję, że sytuacja w ZUS się ustabilizuje i pracownicy przestaną rezygnować z pracy ze względu na niskie płace. Tylko w zeszłym roku z tego właśnie powodu w całym kraju wypowiedzenia złożyło ok. 1500 osób, wśród których było wielu doświadczonych pracowników z długoletnim stażem – mówi Damian Eksterowicz, przewodniczący Solidarności w chorzowskim oddziale ZUS. Przewodniczący podkreśla, że w ostatnim czasie szeregowym pracownikom ZUS  lawinowo przybywało nowych obowiązków, najpierw tych związanych z obniżeniem wieku emerytalnego, później m.in. z wejściem elektronicznych L-4, a teraz z przygotowaniami do wypłaty tzw. trzynastych emerytur, jednak w ślad za tym nie szły podwyżki.
 
Porozumienie wejdzie w życie 1 kwietnia. Pierwszą wyższą wypłatę pracownicy ZUS dostaną na początku maja. Równocześnie na ich konta wpłynie wyrównanie za styczeń, luty i marzec.
 
W Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych zatrudnionych jest ok. 44 tys. pracowników. W chorzowskim oddziale ZUS pracuje ponad 1000 osób.
 
www.solidarnosckatowice.pl / ak
 
 
 
 
 

Wyższe zarobki w chorzowskiej Albie

Dzięki zmianom zasad wypłacania premii absencyjnej w Przedsiębiorstwie Techniki Sanitarnej Alba Chorzów miesięczne wynagrodzenia pracowników zatrudnionych na stanowiskach robotniczych wzrosną o 200 zł brutto. Oprócz tego wraz z wynagrodzeniem za kwiecień na ich konta wpłynie jednorazowa premia uznaniowa.
 
Zgodnie z zapisami porozumienia zawartego 18 marca pomiędzy zakładową Solidarnością a pracodawcą premia absencyjna została podwyższona ze 100 do 300 zł brutto. – Bardzo ważne jest też to, że będzie wypłacana co miesiąc, a nie tak jak do tej pory co 6 miesięcy, bo to powodowało, że wystarczyło jedno, 7-dniowe zwolnienie lekarskie, by pracownik był pozbawiony premii za pół roku – mówi Piotr Eikman, szef zakładowej Solidarności. Ponadto teraz pracownik przebywający na  L4 na przełomie dwóch miesięcy nie otrzyma premii tylko za jeden z tych miesięcy, a nie za oba. Przedstawiciele Solidarności uzgodnili także z pracodawcą, że kobiety w ciąży, które przebywają na zwolnieniach lekarskich, nie zostaną pozbawione premii absencyjnej. Będą ją otrzymywać co miesiąc. Nowe zasady wejdą w życie 1 kwietnia.
 
W porozumieniu strony uzgodniły też, że pracownicy zatrudnieni na stanowiskach robotniczych otrzymają jednorazową premię w wysokości uzależnionej od stażu pracy. Maksymalną, wynoszącą 1800 zł brutto dostaną osoby, które w Albie przepracowały co najmniej 15 lat. To ok. 30 proc. pracowników zatrudnionych na stanowiskach robotniczych. – Większość osób zatrudnionych na stanowiskach robotniczych rocznie zarabia ok. 35 tys. zł brutto. Dzięki temu porozumieniu, czyli premii uznaniowej i premii absencyjnej w ciągu roku mogą zarobić nawet 5,4 tys. zł brutto więcej – wylicza Eikman.
 
Przedsiębiorstwo Techniki Sanitarnej Alba Chorzów zajmuje się gospodarką odpadami komunalnymi i zatrudnia 261 pracowników. Na stanowiskach robotniczych pracuje ok. 200 osób, ponad połowa z nich należy do Solidarności.
 
www.solidarnosckatowice.pl / aga

Nauczycielska Solidarność nie chce brać uczniów jako zakładników!

  • Kategoria: Kraj

Przewodniczący NSZZ "Solidarności" był gościem Krzysztofa Ziemca w radiu RMF FM. W rozmowie podjęto głownie temat strajku nauczycieli oraz różnic pomiędzy Solidarnością a ZNP w sferze podejścia do protestu, a także sprawę wolnych niedziel oraz zachowania Zbigniewa Bujaka.
 

Kompletnie mnie nie interesuje, co robi ZNP, co robi Pan Broniarz. Ja mogę powiedzieć, co robiła, co robi i co będzie robiła Solidarność, jako Komisja Krajowa, ale także jako Solidarność Oświatowa - w poniedziałek będziemy brali udział w prezydium Rady Dialogu Społecznego, jeżeli faktycznie w tym dniu, na tym spotkaniu rozpoczną się negocjacje z rządem, to Solidarność będzie domagać się osobnych negocjacji, dlatego, że nasze postulaty są zupełnie inne, chcemy autonomicznych rozmów

- powiedział zapytany o planowane przez ZNP i przez Solidarność protesty nauczycieli.
 

Dziś jesteśmy w proteście w Krakowie. Koleżanki i koledzy protestują już 13-sty dzień. W poniedziałek może się to zaostrzyć do strajku głodowego. Oczywiście to jest decyzja indywidualna członków związku, ale to pokazuje wielką odpowiedzialność Solidarności nauczycielskiej, że nie chcą brać uczniów jako zakładników, chcą ten protest rozwiązać między dorosłymi. I to jest sytuacja dla mnie najważniejsza

- podkreślił. 
 

Dlatego, jeśli będą w poniedziałek negocjacje, to Solidarność będzie się domagała autonomicznych negocjacji. Na pewno nie siądziemy razem do stolika z ZNP

- zaznaczył.

Prowadzący powiedział, że postulaty Solidarności i ZNP są w sumie podobne, ponieważ chodzi o podwyżki.

Postulaty są zbieżne, ale jeśli chodzi o kwoty - w tym temacie się różnimy - my przyjęliśmy inne zasady protestu (…) i nie chcemy doprowadzać do tego, że uczniowie mają już związane z egzaminem przeżycia traumatyczne i będą jeszcze mieli problemy związane ze strajkiem. My prowadzimy swój protest. A oprócz tego związek zawodowy Solidarność od września jest w sporze z rządem i ten spór przynosi pozytywne efekty, dlatego, że odmrożone zostały wynagrodzenia w sferze budżetowej. My dzisiaj walczymy o nauczycieli, ale także o pozostałe grupy zawodowe, jak chociażby: pracowników sądownictwa, prokuratur, pracowników urzędów wojewódzkich czy szeroko rozumianej kultury - muzealników, bibliotekarzy. Ci pracownicy tak samo są w sytuacji dramatycznej, jeżeli chodzi o wynagrodzenia. Tak samo cała administracja zespolona, jak choćby pracowników Sanepidu

- wymieniał.

My, jako Solidarność, podchodzimy do tych problemów w sposób globalny. My sobie nie możemy pozwolić dzisiaj, żeby kosztem pozostałych grup zawodowych, jedna grupa zawodowa otrzymała podwyżki. My rozmawiamy z rządem globalnie, daliśmy Panu Premierowi czas do przyszłego czwartku na przedstawienie konkretnych propozycji. Jeżeli ich nie będzie do 4 kwietnia, cała Solidarność będzie protestowała przed wszystkimi urzędami wojewódzkimi we wszystkich miastach

- zapowiedział.

Krzysztof Ziemiec pytał, co według Przewodniczącego Solidarności, rozwiązałoby konflikt z rządem - podwyżki, dymisje w MEN-ie, dymisja minister Zalewskiej?

ZZ Solidarność już w ubiegłym roku dał wotum nieufności Pani Minister Annie Zalewskiej, ale nie jest to problem, jeżeli chodzi o sprawy dotyczące osób konkretnych, tylko chodzi o to, żeby rozwiązać te problemy. Związkowcom Solidarności Oświatowej chodzi przede wszystkim o podwyżki, ale także o modernizację systemu i od trzech lat rozmawiamy z Panią Minister Zalewską bez prawie żadnych efektów, dlatego ta determinacja...

- poinformował.
 

Ale jeszcze raz powtórzę - skończył się monopol związków jednozawodowych. Pan Broniarz już kiedyś zdradził pracowników poprzez to, że podpisał z 2008 roku porozumienie z Platformą Obywatelską, PSL-em i SLD, odbierając możliwość wielu pracownikom, którzy ciężko pracują, na tzw. emerytury pomostowe...

- przypomniał.

Prowadzący zapytał, czy nauczyciele związani z Solidarnością przyłączą się do ewentualnego strajku, który zapowiadany jest na 8 kwietnia.

To jest indywidualna decyzja każdego nauczyciela-członka Solidarności. Ma prawo wziąć udział w referendum, jeśli będzie strajkował, to jest jego decyzja, ale za strajk odpowiedzialność będzie brał Pan Broniarz i Związek Nauczycielstwa Polskiego, a nie ZZ Solidarność

- powiedział Piotr Duda.

Red. Ziemiec zapytał także o to, czy na wiosnę czekają nas duże protesty Solidarności.

Chcemy rozmawiać, ale od jakiegoś czasu widać, że ta sytuacja stoi w miejscu (…) Mieliśmy, prawie miesiąc temu, spotkanie z Panem Prezesem Jarosławem Kaczyńskim, Panem Premierem Morawieckim. Prawie doszliśmy do wspólnego porozumienia, powołaliśmy dwa zespoły robocze, odbyły się pierwsze spotkania, wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Na kolejnych spotkaniach wszystko cofnęło się do punktu wyjścia. Dlatego w tym tygodniu na sztabie protestacyjny w Warszawie podjęliśmy jednoznaczną decyzję - jeżeli rząd do przyszłego czwartku, czyli do 28., nie przedstawi konkretnych propozycji, także dla nauczycieli (…) plus odmrożenie wskaźnika funduszu socjalnego na ten rok i jeszcze o rok, rozpoczęcie rozmów na temat emerytur stażowych...

- wymieniał postulaty do podjęcia w rozmowach.
 

Razem z ZNP wywrócicie ten rząd, on nie przetrwa do wyborów

- stwierdził Ziemiec.
 

Absolutnie nie, uważamy, że te postulaty są do spełnienia. Rozmawiamy o nich od trzech lat i uważamy, że można siąść i merytorycznie rozmawiać. My, w przeciwieństwie do innych związków, które reprezentują tylko i wyłącznie jedną grupę zawodową, chcemy rozmawiać o tych problemach globalnie. Zdajemy sobie sprawę, że te problemy, dotyczące emerytur stażowych, nie rozwiążemy z dnia na dzień. Ale przykładowo sprawę wydzielenia z minimalnego wynagrodzenia wysługi lat, jest realne do spełniania

- zauważył.

Redaktor zapytał także o kwestię niedzieli handlowych. Przytoczył informacje o sondażach, według których ludzie mieliby chcieć powrotu handlu w niedziele.

To są tzw. fejkniusy, nieprawdy, półprawdy kłamstwa i manipulacje. Mieliśmy do czynienia z jedną taką manipulacją, na którą złapało się Biuro Analiz Sejmowych - sklepikarz spod Warszawy, któremu obroty spadły o 30 proc. - później powielają to kolejne gazety, później idzie to do Biura Analiz Sejmowych i robi się z tego ekspertyzę

- zaznaczył Piotr Duda.

Na przykład lodziarni, która wycofuje się z sieci handlowej odpowiedział:

Trzy dni w miesiącu powodują, że lodziarnia się nie wyrabia? To jest lobby dużych sieci handlowych. Jeżeli ktoś uważa dzisiaj, że jeśli cofnięty by został zakaz handlu sprzed tej reformy tzn. co? Ze wszyscy klienci poszliby do małych sklepików w niedzielę? Bzdura. Więcej sklepików zamykano w 2017, niż w 2018 i 2019

- stwierdził.
 

Ta ustawa jest robiona dla pracowników, którzy mogą w niedzielę sobie odpocząć (…) straszono, że będą wielkie zwolnienia - wręcz odwrotnie, potrzeba jest pracowników w dużych sieciach handlowych,  no to się szuka, że tak powiem, tematów zastępczych. Uważamy, że wszystko jest na dobrej drodze do tego, aby w przyszłym roku można było wprowadzić czwartą niedzielę niehandlową

- uznał.


Krzysztof Ziemiec zapytał także o stosunek Przewodniczącego "Solidarności" do obecności Zbigniewa Bujaka na liście Wiosny do europarlamentu.

Dla mnie to nie jest problem - Pan Bujak jest zasłużony dla Solidarności, ale w momencie, kiedy przepraszał za Solidarność i dawał na licytację legitymację związkową ze znaczkiem, dla mnie po prostu przestał być osobą wiarygodną i tą legendą, na którą na pewno zasłużył. Gdyby nie te jego późniejsze działania

- podzielił się swoim stanowiskiem.


źródło: RMF FM, TT

 

 

 

 

 

Czy będą manifestacje przed urzędami wojewódzkimi?

Marek Lewandowski w radiu Wnet.pl opowiadał o zapowiedzianych na 4 kwietnia przez NSZZ „Solidarność” manifestacjach, które odbędą się przed wszystkimi urzędami wojewódzkimi.

Ich tłem jest rozczarowanie „Solidarności” działalnością rządu – w opinii związkowców nie spełnił on żadnego z głównych postulatów organizacji. Rzecznik mówi, że w przeszłości Związek próbował porozumieć się z gabinetem – w styczniu powołano sztab protestacyjno-strajkowy, który w następnym miesiącu spotkał się z przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości. Lewandowski stwierdza, że sytuacja ta dobitnie pokazuje, jak słabo w Polsce wygląda dialog i jak krajowi politycy nie dotrzymują porozumień. Ostatecznym terminem, który „Solidarność” wyznaczyła rządowi na podjęcie negocjacji mogących zapobiec strajkowi, jest 28 marca.

Tutaj całość audycji

Deklaracja współpracy z NSZZ "Solidarnosć"

Krajowi Producenci Leków (PZPPF) podpisali 21 marca deklarację współpracy z Radą Krajowej Sekcji Pracowników Przemysłu Farmaceutycznego NSZZ Solidarność. Jej celem jest prowadzenie wspólnych działań na rzecz rozwoju branży farmaceutycznej w Polsce.

Krajowe firmy farmaceutyczne generują 100 tys. miejsc pracy. W wielu z nich prawie połowa pracowników to członkowie Solidarności. Podpisana deklaracja zakłada m.in. podejmowanie efektywnych działań przez obie strony w celu identyfikacji oraz zapobiegania zagrożeniom dla rozwoju branży farmaceutycznej w Polsce. Sygnatariusze tego porozumienia postanowili połączyć siły, aby przemysł lekowy w pełni wykorzystał swój potencjał rozwojowy i stał się liderem w produkcji leków generycznych i biologicznych w Europie. Ważne jest więc, aby polityka refundacyjna brała pod uwagę lokowanie w Polsce produkcji, nowych inwestycji i rozwijania tych już istniejących.

– Dostrzegamy istotną rolę organizacji pracodawców w obronie interesów przedsiębiorstw. A to nasz wspólny cel. Rozwój firm, w których jesteśmy zatrudnieni gwarantuje nam dobre warunki pracy, godziwe wynagrodzenia i możliwości rozwoju zawodowego – powiedział Mirosław Miara, przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Pracowników Przemysłu Farmaceutycznego NSZZ Solidarność.

– Na sukces naszych przedsiębiorstw pracujemy wszyscy: naukowcy, finansiści, zatrudnieni przy produkcji, logistyce czy marketingowcy. Jesteśmy fachowcami i dbamy o nasze miejsca pracy. Zarówno Polski Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, jak i członkowie NSZZ Solidarność mamy w tej chwili wspólny cel – wykorzystanie ogromnego potencjału tego przemysłu w Polsce. I rozumiejąc, jak istotny jest wpływ organizacji pracowniczych, związków zawodowych na rozwój firm, chcemy naszą współpracę zacieśnić – podkreślała Barbara Misiewicz – Jagielak, wiceprezes PZPPF.

Zdaniem PZPPF i związkowców, oparta na wzajemnym zaufaniu współpraca pomiędzy pracodawcami i pracownikami jest najbardziej efektywnym ekonomicznie i społecznie sposobem wpływania na administrację państwową w celu stworzenia jak najlepszych warunków dla rozwoju przemysłu farmaceutycznego w Polsce. Obie strony chcą wspólnie uczestniczyć w pracach legislacyjnych, współpracować z Parlamentem RP oraz Ministerstwem Zdrowia i Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii.

Sygnatariusze Deklaracji zobowiązali się także do zapobiegania sporom zbiorowym poprzez wypracowanie wspólnej platformy Dialogu Społecznego zajmującej się warunkami pracy i zatrudnienia, poszanowaniem godności pracowników, uwzględniając zasadę równego traktowania kobiet i mężczyzn. Zarówno PZPPF, jak i NSZZ Solidarność zgadzają się, że obrona praw pracowniczych powinna odbywać się bez naruszania podstawowych interesów przedsiębiorstw i nie może być podejmowana, jeśli mogłoby to skutkować upadłością lub ograniczeniem szans rozwojowych przedsiębiorstw. 

Strony porozumienia podkreślały, że możliwe jest prowadzenie dialogu dotyczącego zbiorowych stosunków pracy w branży farmaceutycznej oraz regulacji prawnych czy wspólnie wynegocjowanych porozumień. Dlatego niezwłocznie przystąpią do wypracowania polityk oraz planów szkoleniowo - konferencyjnych dotyczących współpracy w ramach dialogu społecznego.

Halina Pilonis
 

Nie licytujemy się z ZNP, mówimy o postulatach „Solidarności”

„Solidarność” nie licytuje się z ZNP i panem Broniarzem, który jest politykiem totalnej opozycji. My mówimy o postulatach „Solidarności” ogłoszonych 11 grudnia 2018 roku. Mówimy, że doprowadziliśmy do spotkania z Jarosławem Kaczyńskim, powołaliśmy dwa zespoły, by rozmawiać z rządem, a polityka ZNP mnie nie interesuje - mówił w radiowej "Jedynce" Wiceprzewodniczący NSZZ „Solidarność”, Tadeusz Majchrowicz.

Jak Pan ocenia pomysł Sławomira Broniarza z ZNP, który chce brać w jasyr uczniów? – zapytał wiceprzewodniczącego NSZZ „Solidarność”, Antoni Trzmiel.

Nauczyciele nie mogą brać w jasyr uczniów. Powtarzamy od dłuższego czasu. Sami nauczyciele z oświatowej „Solidarności” mówią, że taka forma protestu nie jest właściwa i niedopuszczalna. Zresztą nie tylko nauczyciele, ale większość społeczeństwa nie akceptuje sytuacji, by jako zakładników brać uczniów

- powiedział Wiceprzewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność", Tadeusz Majchrowicz.

Ale może działania pana Broniarza są skuteczne? – dopytywał dziennikarz.

Tutaj nie chodzi o licytowanie się z ZNP i panem Broniarzem, który jest politykiem totalnej opozycji. My mówimy o postulatach „Solidarności” ogłoszonych 11 grudnia 2018 roku. Mówimy, że doprowadziliśmy do spotkania z Jarosławem Kaczyńskim, powołaliśmy dwa zespoły, by rozmawiać z rządem, a polityka ZNP mnie nie interesuje

- tłumaczył wiceszef "Solidarności".

Małopolskie kuratorium oświaty jednak protestuje.

To forma, która nie uderza w uczniów, taką decyzję podjęła oświatowa „Solidarność”. To nie była decyzja Sztabu Protestacyjno-Strajkowego. Nasze jednostki są autonomiczne, stąd protest małopolskiego kuratorium. My mówimy nie tylko o nauczycielach, cała sfera budżetowa zarabia mało i domagamy się podwyżek w całej sferze budżetowej.
 

- tłumaczył Tadeusz Majchrowicz.

Dopytywany o dalsze działania Związku powiedział:

My w ultimatum do 28 marca chcemy się dowiedzieć, w których tematach możemy poznać konkrety, a w których będzie to trwało dłużej.  Odbyliśmy już 4 spotkania robocze, jesteśmy w każdej chwili gotowi do rozmów, ale nie możemy rozmawiać, że po pierwszym spotkaniu wychodzimy pełni optymizmu, a na kolejnym musimy niemal zaczynać od początku.

 

 

Dlaczego warto należeć do Solidarności?

– Kiedyś hasło naszej firmy brzmiało: „Pracownicy są najważniejsi”. Dzisiaj na pracownikach tylko się oszczędza. Jeśli się nie zorganizujemy, nic nie zmieni się na lepsze – mówi Wojciech Kasprzyk, przewodniczący Solidarności w Castoramie. 
 
Na stronie internetowej Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność w Castorama Polska można obejrzeć filmik ilustrujący warunki pracy w brytyjskim markecie sieci B&Q, należącej do tego samego właściciela, co Castorama. – Film nagrał nasz kolega, po pobycie na Wyspach. Różnica pomiędzy pracą tam i u nas jest szokująca – mówi Kasprzyk. 
 
Są związki, jest lepiej
Szef Solidarności w Castoramie podaje prosty przykład. W brytyjskim markecie towar na regałach jest wyeksponowany dla klientów tylko do wysokości 2 metrów. Na wyższych półkach przechowuje się jedynie zapakowane produkty na paletach. – U nas wszystko wszystko musi być poukładane do sufitu, rozpakowane, ułożone równiutko „od linijki”, wedle kolorów. Dostajesz drabinę i taszczysz towar na najwyższe regały. Na pytanie dlaczego u nich wygląda to inaczej, brytyjscy pracownicy odpowiedzieli: tutaj po prostu szanuje się nasze zdrowie – mówi przewodniczący. 
 
Różnice pomiędzy warunkami pracy w zachodnich i polskich marketach widać na każdym kroku. Jak wskazuje Wojciech Kasprzyk, zarobki w brytyjskim B&Q to w przeliczeniu na złotówki ok. 10 tys. zł. W polskiej Castoramie pracownik na start dostaje ok. 4 razy mniej. – Ponadto tam zaobserwować można było, że pracowników jest więcej, podobnie jak mechanicznego sprzętu, który ułatwia im pracę. Przyczyn tych różnic jest kilka. Jedną z najważniejszych jest to, że w brytyjskich marketach B&Q zdecydowana większość pracowników należy do związków zawodowych, bo wiedzą, że silne związki są w stanie skutecznie walczyć o dobre warunki pracy i płacy. Tak długo, jak pracownicy w Polsce nie zrozumieją tej prostej reguły, nic nie zmieni się u nas na lepsze – podkreśla Kasprzyk. 
 
Niskie płace, mało ludzi
Tymczasem w ocenie Solidarności kwestii wymagających zmiany w Castoramie jest całe mnóstwo. Pierwszą z nich są płace. W ostatnich latach, jeśli pracodawca podnosił wynagrodzenia, to podwyżki miały charakter uznaniowy, czyli nie dla wszystkich. Doświadczeni pracownicy byli zazwyczaj pomijani. – Dochodzi do kuriozalnej sytuacji, że nowo przyjęty pracownik zarabia więcej, niż osoba z kilkuletnim stażem – zaznacza przewodniczący zakładowej Solidarności. 
 
Kolejny problem to zbyt mała liczba pracowników. Jak wskazuje przewodniczący, choć sieć w ostatnim okresie otwiera nowe markety, ogólna liczba pracowników zamiast wzrosnąć, spadła. – Z naszych informacji wynika, że dyrektorzy dostali odgórne polecenie, aby nie uzupełniać etatów. Innymi słowy, gdy pracownik się zwalnia, to na jego miejsce nie jest przyjmowana nowa osoba. Obroty wciąż rosną, pracy jest coraz więcej. W ostatnich latach na wielu działach liczba personelu uległa zmniejszeniu lub pozostała bez zmian, natomiast obroty zwiększyły dwukrotnie lub więcej – tłumaczy. 
 
Spór zbiorowy
W grudniu ubiegłego roku Solidarność w Castoramie rozpoczęła spór zbiorowy z pracodawcą. Domaga się m.in. podwyżki wynagrodzeń dla wszystkich pracowników o 900 zł brutto oraz zwiększenia zatrudnienia o 10 proc. Zgodnie z przepisami, po wszczęciu sporu zbiorowego powinny się odbyć rokowania pomiędzy pracodawcą i związkiem zawodowym. Jeśli nie przyniosą porozumienia, następnym krokiem są mediacje z udziałem zewnętrznego mediatora. W Castoramie do żadnych negocjacji jednak nie doszło, a pracodawca nie uznaje sporu zbiorowego. – Jest tylko jeden sposób, aby skłonić pracodawcę do tego, żeby zaczął z nami rozmawiać o podwyżkach płac i poprawie warunków pracy. Tym sposobem jest wzrost liczebności związku. Im więcej ludzi zapisze się do Solidarności, tym nasz głos będzie silniejszy i pracodawca nie będzie mógł go lekceważyć – podkreśla Wojciech Kasprzyk. 
 
Jak się przyłączyć
20 marca w sklepach Castoramy w całej Polsce Solidarność rozpoczęła akcję informacyjną skierowaną do pracowników sieci. Związkowcy z Castoramy oraz przedstawiciele regionalnych i krajowych struktur Solidarności rozdają pracownikom ulotki informacyjne oraz rozmawiają z nimi o korzyściach płynących z przynależności do związku. Informacje o działaniach Solidarności w Castoramie oraz instrukcję jak przyłączyć się do związku można też znaleźć na stronie internetowej www.solidarnosc-castorama.pl.
 

www.solidarnosckatowice.pl / Łukasz Karczmarzyk

 

 

Lech Kaczyński upamiętniony na Uniwersytecie Gdańskim

Lech Kaczyński był związkowcem i politykiem, ale także naukowcem. I to właśnie jego naukowa działalność została upamiętniona na Uniwersytecie Gdańskim w święto uczelni 20 marca 2019 r. Na fasadzie budynku Wydziału Prawa i Administracji zawisła tablica upamiętniająca nie tylko prezydenta, ale przez blisko trzy dekady wykładowcę akademickiego, wybitnego teoretyka prawa pracy.

Uroczystego odsłonięcia tablicy dokonali marszałek Sejmu Marek Kuchciński, rektor Uniwersytetu Gdańskiego prof. Jerzy Gwizdała i córka śp. prezydenta Marta Kaczyńska. W uroczystości wzięło udział kilkaset osób, w tym wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin, parlamentarzyści i europarlamentarzyści PiS (Anna Fotyga, Janusz Śniadek), wojewoda pomorski Dariusz Drelich, gdańscy i pomorscy radni tej partii (m.in. Karol Guzikiewicz), przyjaciele Lecha Kaczyńskiego (m.in. Joanna i Andrzej Gwiazdowie), jego koledzy z uczelni i studenci. NSZZ „Solidarność” reprezentowali związkowcy ze Stoczni Gdańsk.

List od prezydenta Andrzeja Dudy odczytał minister w kancelarii prezydenta Adam Kwiatkowski, a od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – prof. Jakub Stelina, były wieloletni dziekan Wydziału Prawa i Administracji UG i doktor wypromowany prze Lecha Kaczyńskiego.

„Bardzo się cieszę, że właśnie w tym szczególnie uroczystym dniu, kiedy Państwa Alma Mater obchodzi swoje święto postanowili Państwo upamiętnić Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego. Pamiętamy Go jako wybitnego męża stanu i urzędnika państwowego, który zawsze dobrze służył Rzeczypospolitej i rodakom. Ale w kolebce „Solidarności” pamięta się Go także dlatego, że przez blisko 30 lat pracował tutaj jako wykładowca i badacz. Prezydent Lech Kaczyński w murach gdańskiej uczelni zdobywał kolejne stopnie naukowe, a jednocześnie prowadził ożywioną działalność opozycyjną i społeczną” – przypomniał w swoim piśmie prezydent Duda.

Natomiast Jarosław Kaczyński napisał m.in., że „świat akademicki był dla Leszka naturalnym otoczeniem. Po zakończeniu działalności politycznej planował powrót do pracy naukowej”. Profesor Jakub Stelina, jeden z inicjatorów uhonorowania Lecha Kaczyńskiego na Uniwersytecie Gdańskim, przypomniał jego karierę naukową. Prezydent był pracownikiem gdańskiej uczelni w latach 1972–1997. Tutaj w 1980 r. obronił doktorat poświęcony zakresowi swobody stron w zawieraniu stosunków pracy, a w 1989 r. habilitację na temat renty socjalnej. Ponadto Lech Kaczyński opublikował około pięćdziesięciu prac naukowych dotyczących prawa pracy, zabezpieczenia społecznego, pomocy społecznej, prawa morskiego, spółdzielczości.

Tomasz Rakowski z Fundacji Tożsamość i Solidarność, drugi z inicjatorów tablicy upamiętniającej Lecha Kaczyńskiego, podkreślił, że zmarły tragicznie prezydent wciąż może być inspiracją i wzorem. Zaznaczył, że wyróżniała go przede wszystkim odwaga. – Jako młody doktorant przed trzydziestką zaangażował się w działalność antykomunistyczną, świadomie ryzykując aresztowaniem, utratą pracy, przerwaniem kariery naukowej. Nie tylko wiedział, że trzeba zachować się przyzwoicie, ale miał odwagę to uczynić. Jego pomoc dla robotników z Wolnych Związków Wybrzeża, a później „Solidarności” była bezcenna – powiedział Rakowski.

www.solidarnosc.gda.pl / ACH

 

 

Subskrybuj to źródło RSS

Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność" wykorzystuje na swoich stronach pliki cookie. Jeżeli nie zmienisz domyślnych ustawień swojej przeglądarki będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Więcej informacji.