Serwis Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "S"

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Edukacja – niekończąca się opowieść III

Email Drukuj PDF

Tekst roboczy – z prośbą o uwagi

Edukacja – niekończąca się opowieść – III

(część III: 19 października 2011 r.)

1.

Wcześniej napisałem kilka uwag pod adresem działań MEN. Ale, żeby opozycji nie było tak miło, przypomnę jeden fakt. Wiosną tego roku byłem w Warszawie na ciekawej konferencji edukacyjnej organizowanej przez Klub Parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości – szkoda, że dopiero w ostatnim roku tej kadencji (prowadził ją poseł odpowiedzialny za sprawy edukacji w Klubie PiS – p. Sławomir Kłosowski).

W jej trakcie bardzo interesujące wystąpienie miał jeden z byłych wiceministrów edukacji. Dotyczyło ono oceny zmian programowych wprowadzanych przez MEN. Warto zapamiętać dla przykładu zdanie: „bez znajomości historii nie ma systemu odpornościowego”. Prelegent zwracał również uwagę na fakt, iż przejście w nauczaniu historii, ale i przedmiotów laboratoryjnych typu: chemia, fizyka, biologia, geografia, na system 3 + 1 (trzy lata w gimnazjum i pierwsza LO), czyli model nauczania liniowego a nie spirali wznoszącej – mniej utrwala wiedzę. Grozi obniżeniem jakości edukacji.

Po spotkaniu podszedłem do prelegenta, przekazałem kartkę z swoim mailem i prośbę, aby te uwagi przesłał, bo są warte upowszechnienia – np. w dwutygodniku: „Przegląd Oświatowy”. Rozstaliśmy się z pełnym zapewnieniem, że otrzymam je niezwłocznie. Minęły cztery miesiące. Uwag nie dostałem. Chyba na Pomorzu i południu Polski inaczej rozumiemy słowo „niezwłocznie”.

Bardzo nie lubię takich sytuacji. Słowo jest słowem, honor - honorem. Narastający proces rozmywania odpowiedzialności własnej, braku szacunku dla partnerów (druga strona dialogu nie musi być wrogiem), zanik dyskursu o ideach, na rzecz personalnych przepychanek i połajań, jak widać, ma wymiar ponadpartyjny. W tym jest duże niebezpieczeństwo cywilizacyjne dla Polski. „Wsio tjeczjot, towariszczi”…, można spointować słowami z kabaretu.

2.

Z premierem Donaldem Tuskiem grałem w „gałę” (świetne są niektóre ze skeczy Kabaretu Moralnego Niepokoju, parodiujące posiedzenia rządu) podczas wf-u na studiach na Uniwersytecie Gdańskim (studiował historię, ja polonistykę). Razem też chodziliśmy na studium wojskowe, gdzie wykłócaliśmy się ze starszym podpułkownikiem odnośnie marksistowskiego podziału wojen na sprawiedliwe i nie (dla nas główny podział to ten z perspektywy agresora i wojny obronne). Graliśmy jeszcze trochę w ową gałę późnymi wieczorami na „Warszawiance”, w czasie mego ministrowania (w pewnym momencie przestałem, bo posłowie AWS, UW zabiegali nawet w szatni a to o wzrost subwencji na jakąś gminę, a to o dotację na budowę szkoły. Człowiek już nie wyrabiał).

Dlatego też tym bardziej trudno mi jednoznacznie oceniać to, co robi obecny premier, rząd, koalicja PO-PSL (coś za mało mówi się o odpowiedzialności tzw. wiejskiego koalicjanta). Jest problemem ów pełzający kryzys gospodarczy (ktoś trafnie go nazwał „kryzysem bez adresu”). Na pewno jakimś niezwykle trudnym wyzwaniem stała się także katastrofa smoleńska, która przeorała świadomość Polaków. Widać w działaniach rządu mniej liberalizmu, więcej socjalności, ale może tak musi być? Widać, że jest to rząd aidelogiczny, próbujący się wcielić w rolę współczesnego Frontu Jedności Narodu. Dużo w nim uprawiania socjotechniki, przykrywania tematów niewygodnych innymi „newsami”.

Przy takiej filozofii działania („jak się nie wie, co zrobić, lepiej nic nie robić”), pewnie niektóre działania minister Katarzyny Hall wywołują zdenerwowanie. Musi razić chwytanie tak wielu przysłowiowych srok za ogon (reforma programowa, sześciolatki w szkole, likwidacja kuratoriów, prywatyzacja). Przy takim „wszystkoizmie” - dobro tonie, ma się poczucie, że w edukacji zagubiono drogowskaz. Wnioski jednak musi wyciągnąć sam premier Donald Tusk.

3.

Na jednym z plakatów wyborczych minister Katarzyny Hall zauważyłem dopisek „NIE” przed jej hasłem „Wiem co robię”. Jedno małe słowo, a jak zmienia sens całości… (pisałem o tym też we fragmencie 9., części I)

W tych zapisach jest jakaś ukryta, ale i myśl, intencja ludzi. Jak ten napis na ścianie jednego z prywatyzowanych przedszkoli: „Samorządzie, nie kradnij, nie rób konkurencji rządowi”.

4. (przedszkola i sześciolatki – cd.)

Niedawno dostałem mail, w którym doświadczony nauczyciel pisze: „Nadal pracuję w szkole, w której pogwałcane są wszelkie zasady zdrowego rozsądku – choćby w związku z wejściem sześciolatków do szkół (a czasami i pięciolatków, gdy brakuje przedszkoli). Nie mówiąc już o niedostosowaniu szkół do tej reformy. Brak toalet, brak opiekunki w klasach zerowych, gdzie jest 26 maluchów. Trzy toalety dla chłopców i trzy dla dziewczynek na piętrze, gdzie uczą się jednocześnie trzy cztery klasy, itp....

Już nawet Rząd w tej sprawie nie udaje, że wszystko jest w porządku (w tym roku szkoły wybrało 23,6 proc sześciolatków). Coś tam mówią o pewnych zmianach – minister K. Hall, że rozłożą obowiązek na dwa lata, premier, że przesuną o rok. W najbliższym ma objąć sześciolatków urodzonych do sierpnia i w następnym – także urodzonych w ostatnich czterech miesiącach roku.

Czuje się takie nieprzemyślanie całości, brak spokoju. Bez sensu były próby równoczesnego likwidowania kuratoriów. Ci ludzi powinni mieć postawione konkretne zadania w związku z tym programem. Monitorować, pokazywać na miejscu, gdzie mogą występować o pieniądze na adaptacje budynków, wyposażenie, nauczycieli wspomagających (opiekunki). A teoretycznie rząd przeznacza na to duże pieniądze, bo mówi się o programach na sumy łącznie rzędu 3 mld zł (wraz ze środkami z UE).

Wyszła z tego organizacyjna kpina, na zasadzie – ja wymyślę, rzucę projekt, a wy w samorządach, w szkołach i przedszkolach sobie radźcie. Z tego wychodzą potem takie absurdy, jak ostatni spór o przedszkola, które stają się przechowalniami na godziny. Jak czuje się oddawane tam dziecko, które powyżej 5 godzin kosztuje ok. 3 zł za każdą kolejną (a za pół godziny to ile, a za przekroczony kwadrans?). To zegar ma decydować o wychowaniu przyszłych pokoleń Polaków – czy edukacja, jako ważna część polskiej racji stanu? Polskiego być albo nie być wśród kolosów Europy, w tym sąsiadów? Brakuje myślenia o celach strategicznych – edukacja to nie tylko dyrektywy Unii Europejskiej, czy jakaś doraźność. Myślę też, że ludziom w MEN brakuje zwyczajnej POKORY.

To też niesamowite, że rządzący oraz media ochoczo wskazywali na to, iż w sprawie sześciolatków w szkołach zmiany w ustawie o systemie oświaty poparła także opozycja. Bądźmy precyzyjni. Gdy veto do tej ustawy (za którą faktycznie głosowały wszystkie kluby sejmowe) zgłosił prezydent Lech Kaczyński, PiS je poparł. Może to dla wielu nie ma dzisiaj znaczenia, bo i Prezydent zginął, i PiS przegrał wybory parlamentarne, ale prawda musi być prawdą.

5. (szał nagród)

Opowiadali mi ludzi z okolic Malborka (wcześniej też Tczewa i Pruszcza Gdańskiego), że do ogólnopolskiego konkursu na najlepszego nauczyciela (w którym współuczestniczy MEN, fundując bodajże nagrodę Ministra) można się także zgłaszać samemu. I ponoć uprawia się taką radosną twórczość, tym bardziej że papier bywa cierpliwy. Autopromocja owych pisarzy trwa w najlepsze, gdy na dole, w swej szkole potrafią łamać prawa pracownicze, grać etatami, nadgodzinami dla „swoich”, równolegle zwalniając innych. I tak można się ustawić w kolejce do nagród. Jakież to małe…

6.

Ostatnio byłem na konferencji z okazji jubileuszu Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej w Gdańsku (65 lat). W swojej wypowiedzi nawiązałem do problemów, jakie pojawiły się z filiami PBW w jednym z ościennych województw (istnieje tam zagrożenie ich częściowej likwidacji). Obiecałem, że będziemy także o tej sprawie rozmawiać z władzami województwa pomorskiego, szukać rozwiązań gwarantujących ich efektywne funkcjonowanie w naszym regionie.

Już po spotkaniu podeszła do mnie dyrektor jednej z filii ze słowami, że będą obserwować, jakie będą efekty tych zapowiadanych przeze mnie działań.

- Czy Pani należy do „S”? – spytałem.

- Nie – odpowiedziała.

- A może któryś ze współpracowników?

- Chyba nie.

- A czy gdy zaproponujemy jakąś aktywną formę protestu, np. pikietę, to czy weźmiecie w nie udział – pytałem dalej.

- No wie pan, my pracujemy – pani dyrektor zaczęła się mitygować i coś tam tłumaczyć.

I tak to jest. W kraju, który upomniał się o niezależny ruch związkowy, ponad 50 proc. nauczycieli nie należy do żadnego związku zawodowego (a jak jest się krytycznym wobec obecnych, to prawo pozwala założyć nowy). Nauczyciele chcieliby zachowania prawa do wcześniejszych emerytur, utrzymania Karty Nauczyciela, ale kto ma to zrobić? Wciąż jacyś ONI? A samemu najlepiej stanąć sobie z boczku i być recenzentem… Wszystkiego i wszystkich. Gdy tak postępują nauczyciele, to czego oczekiwać od ludzi innych branż, zawodów? Ot, taki jest nowy ethos polskiego inteligenta… (jeżeli słowo „polski inteligent” ma jeszcze jakieś głębsze znaczenie)

 

 

Wojciech Książek

(Przewodniczący Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego,

Wiceminister Edukacji Narodowej w rządzie Jerzego Buzka)

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Ps. 1. Tylko 29 dotychczasowych posłów nie startowało jako kandydaci w tych wyborach parlamentarnych. Mimo że wszyscy psioczą, ależ tam musi być magnes…

Ps. 2. W PRL-u obowiązywało hasło:„Nie jest ważne, co się umie, ważne, kogo się zna”. Przy obecnym tak dramatycznym bezrobociu absolwentów szkół i uczelni, upadku zakładów pracy, zastoju firm, niestety, ta maksyma staje się znowu aktualna.

Ciąg dalszy w pisaniu…

 

ZNAJDZ NA STRONIE

Przegląd Oświatowy- archiwum

Rozmowy Skype

Krystyna Szumilas

Rodzice i pracownicy oświaty oczekują zmian kierunku i sposobu reformowania edukacji. Samorządy chcą pokrycia przez Rząd rzeczywistych kosztów zadań oświatowych. Czy minister Krystyna Szumilas spełni nadzieje środowiska oświatowego ?

Rola mediów

Media pełnią szczególną rolę we współczesnym społeczeństwie. Pluralizm w mediach oznacza wielość i różnorodność. Swoboda wypowiedzi i dostęp do informacji stanowią ważny element państwa demokratycznego. Czy uważasz że w Polsce jest pluralizm mediów ?

Informacje

Sposób w jaki zostanie przedstawiona informacja w telewizji może zaważyć o naszym poglądzie na przedstawioną sprawę. Telewizja często jest dla nas jedynym źródłem informacji. Która, Twoim zdaniem, stacja telewizyjna przekazuje obiektywnie informację ?