Kawalerski Krzysztof Jędrzejczyk
![]() |
Krzysztofa Jędrzejczyka, który w Dniu Edukacji Narodowej odebrał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, poznałem bliżej w grudniu 1994 roku. Wówczas to wraz z Piotrem Gierszewskim, jako przedstawiciele oświaty, prowadzili głodówkę, w obronie przed zwolnieniami, obniżeniu plac w sferze budżetowej.
Były to dramatyczne ponad dwa tygodnie dla nich, strajkujących w Warszawie, ale też dla przewodniczącego Sekcji Krajowej Stefana Kubowicza i dla mnie, gdyż wywodzili się z Sekcji Gdańskiej, której przewodniczyłem. Co zrobić, aby ich protest okazał się skuteczny, a zarazem, aby nie zagrażał zdrowiu.
Były to dramatyczne chwile tym bardziej, że z czasem byli coraz bardziej zdeterminowani (stany głodu wpływają na ostrość reakcji). Negocjacje moje, wsparcie Haliny Kurpińskiej z Warszawy, nie osiągały rezultatu. Zgodzili się na przerwanie głodówki dopiero po uzyskaniu gwarancji, że zostaną zmienieni, a i rząd zaczął wreszcie negocjacje zatrudnieniowo-płacowe.
To doświadczenie ustanowiło dosyć szczególną pozycję kolegi Krzysztofa w Sekcji. Był i pozostaje bardzo spokojnym człowiekiem, nie podnosi głosu, nie ma cech przywódcy krzyczącego na barykadach. Jest osobą stojąca raczej z boku, obserwującą, ale z tej pozycji lepiej widzącą pojedynczego człowieka. I występującą w jego imieniu, broniącą jego racji. Stąd też zdobył przez lata działalności w Sekcji, a jest jednym z najbliższych współpracowników St. Kubowicza, szacunek wynikający z przekonania, że na Krzysztofa zawsze można liczyć. Spokojny, pracowity, bez nadmiernego rozgłosu sumiennie realizujący przypisane mu zadania.
![]() |
Znane jest jego upór w obronie NSZZ „Solidarność” jako związku zawodowego. Widać, że panna „S” jest jego oczkiem w głowie, ideą publicznego życia. Dlatego też bronił i broni jej apolityczności, jej koncentracji na sprawach ludzki, ich pracy, płacy, ich godności życia (stąd jego zainteresowanie i wspieranie działalności Społecznej Inspekcji Pracy – także w szkołach). Tu ważną busolą jest nauczanie, ale chyba i wielka fascynacja w ogóle, tym wszystkim, co wnosił do naszego życia Jan Paweł II. Ważne były też zapewne jego obserwacje, ilu to polityków trafiało do centrali „S” w Gdańsku, by potem, gdy się już wybili, zapominać o swoich korzeniach.
Znana jest też determinacja, z jaką upomina się od lat o miejsce szkolnictwa zawodowego w systemie edukacyjnym. Będąc szefem krajowego zespołu „S”. konsekwentnie zabiega w MEN o właściwe finansowanie utrzymania szkół zawodowych, ich bazy warsztatowo-praktycznej. Wciąż wraca do tego, aby elementy kształcenia politechnicznego miały miejsce już w gimnazjum. Wraca tym samym do idei, aby uczyć młodych ludzi posługiwania się podstawowymi narzędziami (przysłowiowe zbicie karmnika dla ptaków na zimę, czy zszycie lalki). Te działania wynikają też z faktu, iż od 1968 roku był związany z Zespołem Szkół Samochodowych w Gdańsku (od kilku miesięcy jest na emeryturze).
![]() |
Cieszy wielu z nas, że ten tak uczynny, skromny człowiek, który ostatnie kilkanaście lat oddał działalności i pracy w „S”, został w ten szczególny sposób wyróżniony tym bardziej, że Krzysztof Jędrzejczyk ma wiele szacunku dla obecnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego za prowadzoną politykę historyczno-patriotyczną. Według kolegi Krzysztofa, ważnym bowiem celem polskiego szkolnictwa powinien być właśnie akcent na wychowanie patriotyczne, przygotowanie młodych ludzi do tego, aby nie tylko znajdowali się na europejskim rynku pracy, ale też czerpali siłę do życia z polskiej historii, wielkich postaw swoich poprzedników. Stąd też duża praca, jaką wykonuje w ramach Instytutu Promocji Nauczycieli „Solidarność”, gdzie wydanych zostało kilkadziesiąt poradników, albumów, mających pomóc nauczycielom, szkołom w procesie kształcenia ale i równie ważnego wychowywania braci uczniowskiej.
Do Warszawy, po odbiór odznaczenia kolega Krzysztof Jędrzejczyk pojechał, a jakże, z Małżonką. To też ważny rys osobowości odznaczonego, dla którego dom, rodzina (w tym trójka dzieci i już trójka wnucząt), pozostają motorem napędzającym do działania. Działania, które wiele przyniosło edukacji, „Solidarności”.
I wydaje się, że gdyby więcej było takich osób jak Krzysztof Jędrzejczyk, skromnych, ceniących czyn, nie tylko zapowiedzi słowne, byłoby jeszcze lepiej. Nie napiszę wiele lepiej, bo jego zdaniem wiele już się w Polsce zmieniło na lepsze. Chodzi tylko o to, aby obecną wolność, niepodległość, mądrze utrwalać i rozwijać.
Co trzeba nam wspólnej, dalej zabezpieczać, Kolego Krzysztofie.
Wojciech Książek
przy pomocy Krystyny Bojahr i Stefana Kubowicza