Sektor publiczny żąda zmian
(06.02) Związkowcy z branż finansowanych z budżetu państwa domagają się wzrostu
płac i negocjacji dotyczących nakładów finansowych na normalne funkcjonowanie usług
publicznych.
Przedstawiciele pracowników zrzeszonych w NSZZ "Solidarność" i zatrudnionych w
sferze budżetowej i parabudżetowej domagają się wzrostu płac w relacji do wzrostu
wynagrodzeń w sferze produkcyjnej oraz dialogu społecznego o poziomie nakładów
finansowych umożliwiających normalne funkcjonowanie usług publicznych. Związkowcy są
zgodni, że brak dialogu i rozwiązań systemowych zaowocuje wzrostem napięć i akcji
protestacyjnych poszczególnych struktur, które powinien wesprzeć cały Związek.
W Gdańsku spotkali się wczoraj przedstawiciele NSZZ "S" działający w sferze
budżetowej i parabudżetowej: oświacie, nauce i szkolnictwie wyższym, wyższych
szkołach artystycznych, ochronie zdrowia, ratownictwie medycznym, państwowej straży
pożarnej, kolei, urzędach skarbowych, poczcie, archiwach państwowych, pomocy
społecznej, inspekcji sanitarnej i weterynaryjnej, gospodarce wodnej, sferze ubezpieczeń
społecznych, administracji państwowej i samorządowej.
Pracownicy zrzeszeni w NSZZ "Solidarność" zatrudnieni w obszarach finansowanych
pośrednio i bezpośrednio przez wszystkich obywateli domagają się:
- Systemowego zabezpieczenia wzrostu płac w całej sferze budżetowej i parabudżetowej w
relacji do wzrostu wynagrodzeń w sferze produkcyjnej;
- Zapewnienie systematycznego dialogu z reprezentatywnymi organizacjami związkowymi o
kluczowych kwestiach związanych m.in. z poziomem nakładów finansowych umożliwiających
normalne funkcjonowanie usług publicznych powszechnie dostępnych dla obywateli.
Zebrani przedstawili oczekiwania poszczególnych branż podkreślając też, że brak
dialogu i rozwiązań systemowych zaowocuje wzrostem napięć i akcji protestacyjnych
poszczególnych struktur, które powinien wesprzeć cały Związek.
- Przetaczająca się przez Polskę fala protestów to rezultat słabości dialogu
społecznego i owoc trwającego latami dyskredytowania partnerów społecznych. To
również efekt rozbudzonych oczekiwań wywołanych wzrostem gospodarczym i obietnicami
wyborczymi polityków. Wzrostowi gospodarczemu i w ślad za tym przyrostowi dochodu
narodowego w tysiącach zakładów pracy towarzyszyły negocjacje zakończone
porozumieniami przynoszącymi rejestrowany przyrost płac. Takiego dialogu zabrakło tam,
gdzie faktycznym pracodawcą jest państwo lub samorządy, a o wysokości zarobków
przesądzają arbitralne decyzje urzędników i uchwalane budżety. Dla dużych grup
pracowników pozamykano ścieżki dialogu. Skoro nie ma innej drogi, niekontrolowane
protesty w tych miejscach nikogo nie powinny dziwić i oburzać - uważa Janusz Śniadek,
przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność".
Przedstawiciele branż finansowanych z budżetu państwa wskazywali przede wszystkim
na:
- wieloletnie niedofinansowanie, a w niektórych przypadkach drastyczne zaniedbania
płacowe, co pogłębia trudności kadrowe w instytucjach ważnych dla funkcjonowania
państwa i powoduje narastanie nastrojów protestacyjnych dla realizacji uzasadnionych
roszczeń płacowych ,
- częsty brak partnera do negocjacji płacowych,
- trudności w prowadzeniu skutecznego dialogu ze względu na rozdrobnienie organizacji
związkowych.
Zebrani podkreślali również, że to obowiązkiem rządu jest zapewnienie
niezakłóconego dostępu do usług publicznych i dlatego to on ponosi szczególną
odpowiedzialność za prowadzenie dialogu systemowego i nie prowokowanie kolejnych akcji
protestacyjnych.
|