Autonomia dla Tybetu
Zbliża się czas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Przyznając Chinom przywilej
zorganizowania igrzysk kierowano się nadzieją, że będzie to jeden ze sposobów, który
przyczyni się do demokratyzacji tego kraju, że Chiny zaczną m.in. przestrzegać
podstawowe prawa człowieka, jak również rozpoczną dialog w sprawie autonomii Tybetu z
Dalajlamą, przywódcą narodu Tybetańskiego.
Tak się jednak nie stało. Codzienne doniesienia prasowe i raporty niezależnych
organizacji międzynarodowych donoszą o zaostrzających się w Chinach represjach
mniejszości narodowych, braku podjęcia rozmów z Dalajlamą, zaostrzającej się
cenzurze (w tym z przebiegu igrzysk), o pracownikach zatrudnianych w firmach
wytwarzających ubrania, sprzęt, gadżety i maskotki na potrzeby olimpiady, którzy
pracują na i w warunkach urągających wszelkiej godności. W postawie tej trudno
dopatrzyć się "ducha olimpizmu", który z założenia ma przyświecać każdym
Igrzyskom. Dostrzec za to można wykorzystywanie olimpiady do własnych partykularnych
interesów oraz przemożną chęć uzyskania prestiżu i korzyści z tego płynących.

Grafikę przygotowała Magdalena Sykulska
NSZZ "Solidarność" nie zgadza się z prezentowaną postawą. Przez długie
lata związek walczył o podstawowe prawa człowieka i pracownicze, wierząc, że obrona
wolności i prawa człowieka jest jedną z jego najważniejszych misji. Z tego powodu nie
chcemy być obojętni wobec losu, jaki spotyka naród tybetański, tak jak nie pozostajemy
obojętni na los pracowników chińskich.
Igrzyska Olimpijskie są m.in. symbolem pokoju i wzajemnego poszanowania. Dlatego przy
okazji ich trwania, kiedy oczy wielu milionów ludzi będą zwrócone w stronę Chin
chcemy zwrócić uwagę opinii publicznej na sytuację pracowników chińskich i wyrazić
nasze poparcie dla dążeń narodu tybetańskiego do autonomii. Chcielibyśmy, aby XXI
wiek był wiekiem, w którym ludzie nie doświadczają przemocy, mogąc żyć, godnie
pracować i rozwijać się w pokoju i dobrobycie. |