Kubuś nie lubi "Solidarności"?
(04.04) Przed tyskimi firmami Ekoland i Polska Żywność, należącymi do grupy Maspex
będą protestować dzisiaj związkowcy ze śląsko-dąbrowskiej "S".
Pracownicy Ekolandu i Polskiej Żywności postanowili zorganizować się w związek
zawodowy, by skuteczniej bronić swych praw. - Narzekali na złe traktowanie przez
przełożonych i niesprawiedliwy system wynagradzania - mówi Robert Odyjas, organizator
związkowy, który pomagał im w stworzeniu komisji zakładowej. Spotkania odbywały się
po godzinach pracy, w tajemnicy, wszystko po to, by zapobiec sankcjom ze strony
pracodawcy.
Okazuje się, niestety, że te obawy były w pełni uzasadnione. W środę 2 kwietnia
pracodawcy zostali pisemnie poinformowani o powstaniu Międzyzakładowej Organizacji
Związkowej Pracowników Ekoland i Polska Żywność NSZZ "Solidarność". Od tego
momentu założyciele organizacji byli na mocy ustawy o związkach zawodowych chronieni
przed zwolnieniem. Ale ok. godz. 22. zostali wezwani do działu kadr, gdzie zaproponowano
im rozwiązanie umów o pracę za porozumieniem stron. Odmówili i w czwartek rano nie
zostali wpuszczeni na teren zakładu. - Wczoraj i dziś szykany dotknęły też ich
rodziny i znajomych zatrudnionych w tych firmach, w sumie ok. 30 osób. Niektórych
zwolniono w związku z rzekomą likwidacją stanowiska pracy, innym zaproponowano
dobrowolne odejście, jeszcze innych wysłano na przymusowy urlop. Wśród pracowników
panuje przerażenie, nie znają swej sytuacji, trudno dokładnie ustalić skalę
zwolnień. Wiemy np., że próbowano zwolnić nie tylko Krystiana Pastuszka, jednego z
założycieli komisji, ale także jego żonę i matkę. Zastosowano niebywałą w XXI
wieku zasadę odpowiedzialności zbiorowej - mówi Robert Odyjas.
W czwartek od rana przedstawiciele Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiej
"Solidarności" próbowali doprowadzić do spotkania, podczas którego pracodawcom
uświadomiono by skalę naruszeń prawa. Udało się to dopiero późnym popołudniem. W
rozmowach w Tychach uczestniczyli wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Ryszard Drabek i
Robert Odyjas. - Próbowano wmówić nam, że godz. 22, kilka godzin po powstaniu w firmie
"Solidarności", to najlepszy czas na restrukturyzację zatrudnienia. Przerażające,
w jakim poważaniu mają tam prawo - mówi Robert Odyjas.
- Podejmiemy wszelkie przyjęte w prawie oraz związkowej praktyce działania,
poinformujemy prokuraturę i Państwową Inspekcję Pracy. W grę wchodzą też inne
działania, jak np. zachęcanie do bojkotu produktów Maspeksu czy kampania medialna
informującą o łamaniu tam praw pracowniczych i związkowych - zapowiada Piotr Duda,
przewodniczący śląsko-dąbrowskiej "S".
Więcej na ten temat: www.solidarnosc-kat.pl
|