Więzienie dla ZOMOWCÓW
(24.06) Sąd Apelacyjny w Katowicach w procesie ws. "Wujka" skazał na 6 lat
więzienia Romualda Cieślaka, byłego dowódcę plutonu specjalnego ZOMO.
Sąd wymierzył Cieślakowi karę 6 lat więzienia za udział i podżeganie do pobicia
z użyciem broni palnej, a od 3,5 do 4 lat więzienia dla 13 jego podwładnych w procesie
dotyczącym pacyfikacji kopalń "Wujek" i "Manifest Lipcowy".
Sąd apelacyjny umorzył postępowanie wobec jednego z oskarżonych Teopolda
Wojtysiaka, a sprawę kolejnego zwrócił do I instancji. - Wydając końcowe orzeczenie
należy powiedzieć: Gloria Victis - chwała zwyciężonym, bo polegli w słusznej
sprawie. Kara zaś dla tych, którym w sposób niewątpliwy można było wykazać, że
dopuścili się czynów przestępczych - powiedział przewodniczący składu
sędziowskiego sędzia Waldemar Szmidt.
- Państwo polskie, a zwłaszcza polski wymiar sprawiedliwości, spełniły dziś swój
obowiązek. Trudno jednak powiedzieć, że jestem zadowolony. Raczej odczuwam ulgę i mam
poczucie, że sprawiedliwość zatriumfowała. To bardzo ważny dzień dla wszystkich
członków "Solidarności", a zwłaszcza dla rodzin górników z "Wujka". Wreszcie
kończy się ich sądowa gehenna. Nie jest najistotniejsze, na jakie kary zomowcy zostali
skazani, komu i o ile podwyższono albo obniżono wyroki. Ważne, że sąd ostatecznie
potwierdził, kto jest winny tej największej tragedii stanu wojennego - powiedział Piotr
Duda, przewodniczący Śląsko-Dąbrowskiej "Solidarności"
Obie śląskie kopalnie zastrajkowały po wprowadzeniu stanu wojennego, zawieszeniu
działalności "Solidarności" i internowaniu tysięcy osób. W czasie
odblokowywania "Wujka" 16 grudnia 1981 r. od kul zginęło dziewięciu
górników, 21 innych doznało ran postrzałowych. Dzień wcześniej, w czasie pacyfikacji
"Manifestu Lipcowego", postrzelonych zostało czterech górników.
|