Ten sam kapłan
(07.02) Z tych dokumentów wyłania się ten sam kochany przez nas kapłan jakiego
wszyscy znamy bez tych papierów - mówił we wtorek w auli Papieskiego Wydziału
Teologicznego we Wrocławiu prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka, podczas
nadania kardynałowi Henrykowi Gulbinowiczowi statusu pokrzywdzonego.
Witając zaproszonych gości (m.in. wojewoda wrocławski Krzysztof Grzelczyk, prezydent
Wrocławia Rafał Dutkiewicz, były prezes IPN Leon Kieres), obecny arcybiskup metropolita
wrocławski Marian Gołębiewski wyraził nadzieję, że to wydarzenie stanie się
antidotum na padające zewsząd oskarżenia jakoby w środowiskach kościelnych było
najwięcej agentów SB.

Kardynał Henryk Gulbinowicz otrzymał status pokrzywdzonego. fot. M. Raczkowski
Prezes IPN zaznaczył, ze akta SB są prawdziwymi dokumentami wytworzonymi przez
sprawną instytucję działającą w okresie dyktatury. Podkreślił też, że Kościół
był instytucją w najmniejszym stopniu nadwyrężoną przez organa komunistycznej
bezpieki.
- Kościół z tej konfrontacji wyszedł zwycięsko- zaznaczył Janusz Kurtyka.
Dokumenty SB dotyczące kardynała Gulbinowicza pokazują m.in. jego niepokorną postawę
wobec władz stanu wojennego. To właśnie u kardynała znajdowali oparcie działacze
dolnośląskiej "S" po 13 grudnia 1981r. Sam dostojnik do dziś w żartobliwy sposób
przypomina o cenie jaką za to zapłacił, czyli o spalonym w 1984 r. przez
funkcjonariuszy SB samochodzie.
- Luty był dla mnie zawsze szczególnym miesiącem - 8 lutego otrzymałem sakrę
biskupią, 2 lutego miałem ingres do wrocławskiej katedry, zawsze w lutym jako dziecko
chorowałem na grypę - żartował popularny we Wrocławiu kardynał. Odnosząc się do
dokumentów SB zaznaczył, że lustracja jest droga dochodzenia do prawdy zgodnie z
ewangelicznym nakazem Chrystusa "Prawda was wyzwoli".
W tym roku IPN wyda dwie publikacje poświęcone osobie kardynała Gulbinowicza oraz o
działaniach SB wobec Kościoła katolickiego we Wrocławiu.
|