UWAGA! Od 1 października 2017 r. pracujemy od poniedziałku do piątku w godz. 7:00-15:00

ZNANI I NIEZNANI

 Zapomniany bohater

Tydzień temu zmarł Janusz Rożek, żołnierz BCh i AK, działacz ROPCiO i twórca niezależnego ruchu chłopskiego. Był symbolem oporu polskiej wsi w czasach PRL. Jego śmierć przeszła zupełnie niezauważona. Polskie media wolały w tym czasie poświęcić swoją uwagę twórcy stanu wojennego, gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu, który fetował 90-tą rocznicę urodzin.

4 lipca 2013 r., w niewielkiej Kolonii Górne koło Milejowa na Lubelszczyźnie, zmarł Janusz Rożek – człowiek niezwykle zasłużony dla polskiej wolności. W Polsce to postać kompletnie nieznana. Nie robiono z nim wywiadów, nie miał swoich książek, nigdy nie napisano o nim żadnego tekstu w opiniotwórczym tygodniku. Odszedł zupełnie zapomniany. Miał 91 lat i już od dłuższego czasu ciężko chorował. Jego pogrzeb odbył się 9 czerwca b.r. w Lublinie.

Rożek to postać naprawdę wyjątkowa. W czasach PRL do jego domu przyjeżdżało wielu działaczy demokratycznej opozycji (Leszek Moczulski, Ludwik Dorn, Henryk Wujec, Włodzimierz Onyszkiewicz), będących pod wrażeniem determinacji Rożka w jego walce z komuną. A prowadził ją od najmłodszych lat. Najpierw w czasie okupacji niemieckiej w szeregach Batalionów Chłopskich, potem w Armii Krajowej. Potem była polityczna walka z komunistami w szeregach mikołajczykowskiego PSL. A potem Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, który miał swoje silne korzenie lubelskie ze względu na działających tu braci Czumów. Równolegle Rożek organizował opór lubelskiej wsi. Efektem tych działań było powołanie tymczasowego Komitetu Samopomocy Chłopskiej Ziemi Lubelskiej – pierwszej w PRL opozycyjnej organizacji na polskiej wsi.

Gdy nastała era „Solidarności”, Rożek był jednym z współtwórców i liderów „Solidarności” Rolników Indywidualnych. Zapłacił za to ogromną cenę. Wielokrotnie był aresztowany i bity, aż w efekcie stracił zdrowie. W 2008 r. o jego działalności przypomniał Prezydent Lech Kaczyński, który odznaczył Janusza Rożka Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski. To jedyne wyróżnienie, jakie spotkało go w jego długim i bogatym życiu. III RP nie pamiętała o takich bohaterach jak on. Wolała skupić się na ojcach „Okrągłego Stołu” – między innymi gen. Wojciechu Jaruzelskim i Adamie Michniku.

Rożkowa droga walki

W czasie okupacji niemieckiej wstąpił do Batalionów Chłopskich – konspiracyjnej organizacji zbrojnej ruchu ludowego. Potem znalazł się w szeregach Armii Krajowej. W końcu 1943 r. był żołnierzem jednego z oddziałów dywersyjnych, jakimi dysponował Inspektorat AK Lublin. Brał bezpośredni udział w wielu akcjach zbrojnych przeciwko Niemcom. W jednej z nich – potyczce z siłami niemieckimi pod Marysinem koło Lublina – został ranny. W sierpniu 1944 r. został wcielony do II Armii WP, biorąc udział w jej szlaku bojowym.

Po zakończeniu wojny, w lecie 1945 r., zaangażował się w działalność lokalnych ogniw mikołajczykowskiego PSL. Ale jesienią 1945 r. został przymusowo wcielony do KBW. Z uwagi na ujawnioną działalność w PSL, szybko został stamtąd usunięty. Powrócił do wsi Górne koło Milejowa na Lubelszczyźnie i zajął się własnym gospodarstwem.

Gdy w drugiej połowie lat 70-tych zaczęły się tworzyć pierwsze opozycyjne organizacje, Rożek zaangażował się w działalność Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO). Tam poznał wielu późniejszych liderów demokratycznej opozycji. Zajmował się kolportowaniem na wsi niezależnych wydawnictw (tzw. II obiegu) i pracą oświatową wśród miejscowych rolników. W 1977 r. prowadził akcje zbierania podpisów pod petycjami do władz w sprawie ogłoszenia w Dzienniku Ustaw ratyfikowanych przez Polskę międzynarodowych aktów prawnych, dotyczących praw człowieka oraz udostępnienia publicznych mediów osobom reprezentującym różne przekonania.

Od grudnia 1977 r. organizował również spotkania mieszkańców wsi z działaczami demokratycznej opozycji (m.in. z Michałem Jagłą, Leszkiem Moczulskim, Henrykiem Wujcem). Już wtedy stał się obiektem zainteresowania lubelskiej SB. Wiosną 1978 r. był inicjatorem prowadzonej na Lubelszczyźnie akcji przeciwko wprowadzeniu nowej ustawy emerytalnej dla rolników. Organizował akcję ulotkową i plakatową, domagając się przeprowadzenia wolnych wyborów. Kulminacyjnym momentem tej działalności było złożenie w dniu 5 lutego 1978 r. - dniu wyborów do rad narodowych - pisemnego protestu do przewodniczącego Obwodowej Komisji Wyborczej w Zalesiu koło Milejowa, w sprawie łamania przez władze zasad istniejącej ordynacji wyborczej. Kilka miesięcy później, w maju 1978 r., wraz kilkoma innymi działaczami, zwrócił się z pisemnym apelem do rolników o organizowanie się, w celu obrony własnych interesów. Kolejnym krokiem Rożka było powołanie w dniu 30 lipca 1978 r. Tymczasowego Komitetu Samoobrony Chłopskiej Ziemi Lubelskiej. Najbardziej spektakularną akcją Komitetu było przeprowadzenie, w dniu 20 września 1978 r., protestu rolników z okolic Milejowa przed tamtejszym Urzędem Gminy przeciwko szykanowaniu mieszkańców wsi. Za zorganizowanie tej akcji Janusz Rożek został później dotkliwie pobity na posterunku Milicji w Milejowie. Po samorozwiązaniu Komitetu Samoobrony, 18 XI 1978 r., i nieudanych próbach jego reaktywowania, Rożek działał w strukturach ROPCiO.  Nadal organizował akcje w terenie. W marcu 1980 r., przed wyborami do Sejmu PRL, na terenie województw lubelskiego, chełmskiego i zamojskiego przeprowadził akcję ulotkową, wzywającą do bojkotu wyborów. Na swojej stodole namalował nawet antywyborcze hasło. Za odmowę jego usunięcia spotkały go kolejne kary i szykany.

We wrześniu 1980 r. włączył się w Działalność Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego „Solidarności” Regionu Środkowo-Wschodniego. Był później inicjatorem i pierwszym przewodniczącym Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych i członkiem jego władz krajowych. 13 grudnia 1981 r., tak jak wielu innych działaczy, został internowany w Ośrodku Odosobnienia we Włodawie, a potem w Darłówku. Ale i tam nie porzucił działalności. Już w marcu 1982 r. przygotował ulotkę, skierowaną do żołnierzy, biorących udział w akcji wprowadzania stanu wojennego. Został za to oskarżony „o zamiar osłabienia gotowości obronnej PRL” i skazany na trzy lata więzienia. Jednak ze względu na ciężki stan zdrowia, został przedterminowo zwolniony z wiezienia.

Gdy wyszedł na wolność znowu włączył się w działalność podziemnych struktur „Solidarności”, podejmując kolejne akcje. Tak było do końca PRL. Gdy 4 czerwca 1989 r. odbyły się kontraktowe wybory, Rożek jako kandydat z listy Komitetu Obywatelskiego w Lublinie, został posłem. Był bowiem człowiekiem znanym na Lubelszczyźnie ze swojego oporu wobec władzy. Jednak jego bezkompromisowość i tym razem dala znać o sobie. Na początku lat 90-tych Janusza Rożka wyrzucono z polityki i szybko o nim zapomniano.

W walce o prawdę i sprawiedliwość

Janusz Rożek był jednym z tych, którzy po 1989 r. domagali się rozliczenia komunistycznej władzy i jej zbrodni. Akcentował to zarówno będąc w Sejmie, jak również wtedy, gdy był już poza polityką. Sam wiele razy doznał brutalnych represji ze strony komunistycznej władzy. Nie mógł i nie chciał o tym zapomnieć. Wiedział, że budowę nowego państwa należy zacząć od rozliczenia win komunistycznej władzy i jej zbrodni. Dla niego był to najważniejszy fundament. Ale to było również powodem jego politycznej marginalizacji i coraz większego zapomnienia przez dawnych przyjaciół. W efekcie całkowitego zapomnienia o jego walce i jego dokonaniach.

W 2004 r. IPN-Oddział w Lublinie rozpoczął śledztwo w sprawie pobicia Janusza Rożka na komisariacie Milicji w Milejowie w 1978 r. Śledztwo to po kilku latach doprowadziło do skazania, w 2006 r., przez Sąd Rejonowy w Lublinie sprawców: płk. Zdzisława Honorego z lubelskiej SB oraz por. Jerzego Rafalskiego – funkcjonariusza Milicji z Milejowa. Lubelski sąd skazał ich na kary dwóch lat i trzech miesięcy pozbawienia wolności. Wskutek kolejnych odwołań skazanych, sprawa trafiła aż do Sądu Najwyższego, który utrzymała zasądzone przez Sąd Rejonowy w Lublinie wyroki. To jeden z niewielu przypadków w Polsce ukarania komunistycznych zbrodni. Ale stało się to głównie dzięki wysiłkom i determinacji prokuratora Andrzeja Witkowskiego z Lubelskiego Oddziału IPN.

Leszek Pietrzak