UWAGA! W sierpniu i wrześniu 2017 r. pracujemy od poniedziałku do piątku w godz. 7:00-15:00

Kartka z kalendarza

Poznański Czerwiec

Od 1955 roku, po publicznym napiętnowaniu w Moskwie stalinowskich zbrodni i „kultu jednostki”, w komunistycznych krajach Europy rozpoczął się powolny i bardzo okrojony proces liberalizacji życia politycznego. Wynikiem tych przemian był wzrost nadziei na złagodzenie restrykcji reżimu komunistycznego; liczono zwłaszcza na poprawę zaopatrzenia najuboższych warstw społecznych w podstawowe artykuły spożywcze i odzież.

Na fali politycznego poluzowania, w kwietniu i maju 1956 roku, załoga dawnych Zakładów Cegielskiego (HCP ) Poznań zażądała obniżenia uciążliwych norm pracowniczych, podwyżek płac, zmniejszenia podatków, poprawy zaopatrzenia sklepów. Żądania robotników zostały przyjęte, ale ani dyrekcja Zakładów, ani władze wojewódzkie i centralne nie zamierzały zrealizować poczynionych obietnic. Po kilku tygodniach daremnych oczekiwań robotnicy HCP zorganizowali strajk, do którego przyłączyły się załogi kilku znaczących zakładów pracy Poznania. Dla załagodzenia konfliktu z Warszawy przysłano przedstawicieli kilku ministerstw i związków zawodowych, którzy jednak zlekceważyli postulaty świata pracy. Wywołało to znaczne pogorszenie nastrojów wśród robotników. 27 czerwca 1956 roku ponownie ogłoszono strajk w kilku zakładach pracy Poznania, zaś 28 czerwca rano niemal cała załoga dawnych Zakładów Cegielskiego zorganizowała uliczną demonstrację, która wyruszyła w kierunku centrum Poznania. Szeregi demonstrantów szybko rosły, bo dołączyły do nich załogi kilku dużych zakładów pracy. Niesiono transparenty „Chleba i wolności” „Żądamy chleba”, pojawiły się flagi narodowe, śpiewano pieśni patriotyczne i religijne. Gdy pochód dotarł do siedziby Komitetu Wojewódzkiego PZPR - liczył już około 100 tys. osób. Jedna grupa demonstrantów zdobyła więzienie i uwolniła przetrzymywanych tam więźniów politycznych, inna przeszła przez teren Międzynarodowych Targów Poznańskich, jeszcze inna zniszczyła urządzenia zagłuszające audycje radiowe nadawane do Polaków z wolnego świata.

Kiedy demonstranci dotarli do gmachu Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego zebrani tam milicjanci użyli armatek wodnych. W odwecie manifestanci obrzucili gmach WUBP kamieniami wyrywanymi z jezdni, na co milicja odpowiedziała użyciem broni palnej; pojawili się pierwsi ranni i zabici. Demonstranci zaczęli wznosić barykady, zdobyli też kilka sztuk broni palnej, z której ostrzelali oblężony budynek WUBP. Przeciwko demonstrantom wysłano pierwsze oddziały wojska, które jednak zbratały się z protestującymi i zostały szybko rozbrojone. Po godzinie przybył pułk KBW z rozkazem strzelania do ludzi. Walka stawała się coraz bardziej zacięta, gdyż coraz więcej broni dostawało się w ręce manifestantów.

W Warszawie, na wniosek marsz. Rokossowskiego, podjęto decyzję o wysłaniu do Poznania wojska. Nadzór nad pacyfikacją ludności Poznania sprawowali J. Cyrankiewicz i E. Gierek oraz, wywodzący się z Armii Czerwonej, gen. St. Popławski. Sprowadzono wojska pancerne ze Śląskiego Okręgu Wojskowego, które obsadziły całe miasto. Żołnierzom wmawiano, że będą tłumić rozruchy wywołane przez proniemieckie grupy ludności. Pacyfikacja miasta rozpoczęła się wieczorem 28 czerwca i trwała prawie do wieczora 29 czerwca. Uczestniczyło w niej około 10 tys. żołnierzy, użyto 359 czołgów, 31 dział pancernych i 36 wozów opancerzonych.

Według ciągle niepewnych ustaleń - podczas Poznańskiego Czerwca 1956 zginęło około 70 osób cywilnych i około 10 funkcjonariuszy MO i UB, zaś około 800 osób zostało rannych. Najbardziej wstrząsającym wydarzeniem była śmierć ucznia, 13-letniego Romka Strzałkowskiego, który około południa 28 czerwca został przypadkowo ogarnięty przez demonstrantów, niósł flagę narodową, którą przejął z rąk rannej robotnicy, a zginął z ręki funkcjonariuszki strzelającej z okna gmachu WUBP.

Po stłumieniu demonstracji władze rozpoczęły śledztwo, które trwało kilka miesięcy. Aresztowano niemal 250 uczestników „bandyckich zamieszek”, sądzono ich w trybie doraźnym, otrzymywali najczęściej kilkuletnie wyroki więzienia. Drakońskie wyroki sądów wywołały falę społecznego oburzenia.

Wypadki poznańskie odbiły się w świecie szerokim echem, gdyż do rozruchów doszło na oczach tysięcy zagranicznych gości, przybyłych na Międzynarodowe Targi Poznańskie, w Polsce gościł ponadto sekretarz generalny ONZ. Wpłynęły one znacząco na przyspieszenie i stosunkowo łagodny przebieg przemian ustrojowych, do których doszło w Polsce w październiku 1956 roku.

Ofiary poznańskiego dramatu zostały oficjalnie uczczone dopiero po 25 latach: na wniosek NSZZ „Solidarność” 28 czerwca 1981 roku, na Placu Mickiewicza w Poznaniu, odsłonięto Pomnik Ofiar Czerwca 1956 - „Poznańskie Krzyże”. Jest to obecnie centralny punkt Poznania: uświęcone krwią robotników miejsce, przy którym Polacy składają kwiaty i zapalają znicze, przy którym w 1997 roku modlił się papież Jan Paweł II. 

Jan Sarzyński

Konstytucja 3 maja

Konstytucja, przyjęta przez Sejm Czteroletni 3 maja 1791 r., była jedną z ważniejszych ustaw podjętych w Polsce. Miała zmienić przestarzały ustrój polityczny Rzeczpospolitej Obojga Narodów i ograniczyć wpływy obcych państw. W preambule czytamy m.in.: „Uznając, iż los nas wszystkich od ugruntowania i wydoskonalenia konstytucji narodowej jedynie zawisł, długim doświadczeniem poznawszy zadawnione rządu naszego wady (…) ceniąc drożej nad życie, nad szczęśliwość osobistą, egzystencję polityczną, niepodległość zewnętrzną i wolność wewnętrzną narodu, którego los w ręce nasze jest powierzony (…) dla dobra powszechnego, dla ugruntowania wolności, dla ocalenia Ojczyzny naszej i jej granic z największą stałością ducha, niniejszą konstytucję uchwalamy”.

Tekst konstytucji przygotowywany był w tajemnicy i przez długi czas nie było wiadomo, kto jest jego autorem. Dostęp do nowych źródeł historycznych pozwolił ustalić badaczom, że pierwsza wersja ustawy wyszła spod pióra króla Stanisława Augusta. Po dopracowaniu tekstu przez Ignacego Potockiego i Hugo Kołłątaja, konstytucję przetłumaczono na język polski (pierwsza wersja była w języku francuskim). Aby zmniejszyć liczbę posłów, którzy mogliby głosować przeciwko ustawie, konstytucję wprowadzono pod obrady sejmu na początku maja, gdy wielu z opozycyjnych posłów nie wróciło jeszcze na obrady po świętach wielkanocnych. Pominięto również obowiązkowe wcześniejsze ogłoszenie projektu.

  Pierwsza strona Konstytucji 3 Maja

Przyjęta konstytucja: 

·       gwarantowała wolność wyznania, z zaznaczeniem, że panującą religią jest „wiara święta rzymska katolicka”,

·       zapewniała swobody obywatelskie szlachcie „Nade wszystko zaś prawa bezpieczeństwa osobistego, wolności osobistej i własności gruntowej i ruchomej”, jednocześnie ograniczając jej przywileje, zrównała politycznie stan szlachecki i mieszczan,

·       zapewniła chłopom opiekę rządu,

·       podzieliła władzę na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą „Aby więc całość państw, wolność obywatelską i porządek społeczności w równej wadze na zawsze zostawały”,

·       podzieliła sejm na izbę poselską i izbę senatorską,

·       wprowadziła podejmowanie decyzji większością głosów „Wszystko i wszędzie większością głosów udecydowane być powinno. Przeto liberum veto, konfederacje wszelkiego gatunku i sejmy konfederackie, jako duchowi niniejszej konstytucji przeciwne, rząd obalające, społeczność niszczące, na zawsze znosimy”,

·       ustanowiła dziedziczność tronu „Tron polski elekcyjnym przez familie mieć na zawsze chcemy i stanowimy”.

Polscy magnaci nie byli zadowoleni z przyjęcia ustawy, która osłabiała ich wpływy. Przy aprobacie carycy Katarzyny Wielkiej zawiązali spisek – konfederację targowicką – którego efektem było m.in. obalenie, w 1793 r., Konstytucji 3 maja i wszelkich ustaw przyjętych w trakcie obrad Sejmu Czteroletniego.

Dzień 3 maja został uznany za święto państwowe w 1919 r. Niestety, po II wojnie światowej, obchodzenie tego święta było coraz bardziej utrudnione. Milicja starała się za wszelką cenę rozpędzić zgromadzonych ludzi, dochodziło do rewizji i aresztowań. Tak było do 1990 r., kiedy oficjalnie przywrócono Święto 3 Maja. Obecnie, każdy, kto ma takie życzenie, może swobodnie wziąć udział w obchodach tego święta, tym bardziej, że jest to dzień wolny od pracy.

 

Hołd ruski

29 października 1611 r. na Zamku Królewskim w Warszawie, przed królem Zygmuntem III Wazą, złożył czołobitny hołd car Wasyl IV Szujski wraz z braćmi: Iwanem i Dymitrem, przysięgając posłuszeństwo królowi i nienaruszalność granicy polsko-rosyjskiej. Wydarzenie to poprzedził triumfalny wjazd zwycięskiego hetmana Stanisława Żółkiewskiego, który Krakowskim Przedmieściem w Warszawie, przywiódł królowi cara wraz z jego braćmi. W karecie wieziono, w charakterze jeńca, cara Wasyla Szujskiego i jego rodzinę. Na Zamku Królewskim hetman Żółkiewski powierzył ich Zygmuntowi III Wazie. Car złożył polskiemu królowi pokłon do ziemi, całując czubki własnych palców, jego brat Dymitr uderzył czołem w posadzkę, a najmłodszy kniaź Iwan trzykrotnie bił czołem w podłogę, zanosząc się płaczem.

   Jan Matejko, Hołd ruski

Hołd Ruski był następstwem zwycięskiej bitwy, stoczonej 4 lipca 1610 r. pod Kłuszynem (między Smoleńskiem a Moskwą), w której nieliczna polska jazda, w ilości niespełna 7 tysięcy ludzi, dowodzona przez hetmana Żółkiewskiego, rozbiła rosyjsko-szwedzką armię kniazia Szujskiego (brata carskiego), liczącą ponad 35 tysięcy. Wojska polskie zajęły wówczas Moskwę ponownie, a car został uwięziony i przewieziony do Polski. 

Fakt ten został upamiętniony na warszawskiej Kolumnie Zygmunta, gdzie na tablicy, zawieszonej w 1644 r., po zachodniej stronie cokołu, możemy przeczytać łacińską inskrypcję, informującą (w wolnym tłumaczeniu), iż: "Zygmunt III, na mocy wolnej elekcji, król Polski, z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa - król Szwecji, w umiłowaniu pokoju i w sławie pierwszy pomiędzy królami, w wojnie i zwycięstwach nie ustępujący nikomu, WZIĄŁ DO NIEWOLI WODZÓW MOSKIEWSKICH, STOLICĘ I ZIEMIE MOSKIEWSKIE ZDOBYŁ, WOJSKA ROZGROMIŁ, ODZYSKAŁ SMOLEŃSK, złamał pod Chocimiem potęgę turecką, panował przez czterdzieści cztery lata, w szeregu czterdziesty czwarty król, dorównał w chwale wszystkim i przyjął ją całą".

Niestety, wydarzenie to prawie całkowicie wymazano z historii i ze świadomości Polaków. A szkoda. Bo jego ranga porównywana jest choćby do wielkiego polskiego triumfu pod Grunwaldem.