Dziś mamy: czwartek, 02 grudnia 2021r.


Co jest dla Ciebie priorytetem w rozmowach NSZZ „Solidarność” z rządem?
Zobacz wynik sondy





31 sierpnia 2010 - Uroczysta Msza święta w Katedrze

W Katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Gorzowie Wielkopolskim we Mszy św. rocznicowej uczestniczyli m.in. parlamentarzyści, przedstawiciele władz województwa lubuskiego z wojewodą Heleną Hatką i marszałkiem Marcinem Jabłońskim,  około 20 kapłanów nie tylko z gorzowskich parafii, poczty sztandarowe stowarzyszeń i instytucji, policja, straż i harcerze, a także byli i obecni działacze NSZZ „Solidarność”.
Bp Stefan Regmunt przedstawił krótki rys historyczny zrywu solidarnościowego, dzięki któremu Polska stała się wolna. - Mamy powody aby tą rocznicą się cieszyć. Chcę tym ludziom, którzy walczyli złożyć szacunek i życzyć by chcieli wprowadzać pokolenia w dziedzictwo tego ruchu - mówił.
Na początku zrywu towarzyszył strach, ale i pragnienie ideałów - przypomniał. - Byli tacy, którzy zniechęcali do angażowania się, twierdząc, że jest to porywanie się „z motyką na księżyc”. Zachęcali do współpracy w zamian za korzyści materialne - dodał bp Regmunt.
Biskup przypomniał, że wszystko zaczęło się od słów Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”.
Hierarcha mówił o znaczeniu Krzyża w czasach „Solidarności”, który stawiany była wszędzie tam gdzie były zgromadzenia i trudnych momentach Stanu Wojennego.
Kapłani z wielkim bólem wychodzili od internowanych.
Krzyż jest znakiem szczególnym – w tym znaku każdy zawierzał największe tajemnice i nadzieje względem Boga.
Biskup wspomniał tych, którzy nie doczekali dzisiejszych obchodów, szczególnie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Annę Walentynowicz. Wspominał ostatnie spotkanie z działaczką z Gdańska, która cieszyła się, że po tylu latach spełniła się cząstka sprawiedliwości i może lecieć z Prezydentem do Smoleńska. - Anna Walentynowicz ze szczęścia płakała – powiedział bp Regmunt.
Podczas mszy ordynariusz diecezji zielonogórsko-gorzowskiej poświęcił replikę sztandaru Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność". - 30 lat służył nam wszystkim. Schłostany deszczem i wichrem na wzgórzu Jasnogórskim, na wielu uroczystościach, skropiony łzami tylu ofiar walczących z nieludzkim systemem, mający na sobie płacz i wołanie o nadzieję. Ten sztandar dziś już zniszczony, przechowywany nieraz, zwłaszcza w stanie wojennym w warunkach niegodnych, choć pełnych miłości. Ten sztandar nie idzie jako eksponat do muzeum, bo wbrew temu, co mówią niektórzy, czas sztandarów jest ciągle aktualny. Dzisiaj doczeka się pomocnika, który będzie dalej świadczył, czym jest Solidarność - mówił ks. Witold Andrzejewski. Później pod Białym Krzyżem kapelan gorzowskiej "S" napominał: Bóg sprawił, że stała się wolność i niepodległość, ale my nie sprawiliśmy, że Polska stała się krajem sprawiedliwości i miłości, że nie stała się krajem solidarności - mówił. Po Mszy św. wszyscy uczestnicy przeszli pod „Biały Krzyż”, który stał się symbolem gorzowskiej Solidarności, tam odśpiewali Hymn Polski i zapalili znicze. Po tym nastąpił przemarsz do Teatru im. Juliusza Osterwy.

KAI, GW