Jednorazowe dodatki uzupełniające [jeszcze] zachowane.

Email Drukuj PDF

W ostatnim czasie przyszło Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania podjąć zdecydowane działania w obronie wynagrodzeń nauczycieli. Niewiele brakowało, a przepisy decydujące o ochronie uposażeń pedagogów zostałyby uchylone. Stara to prawda, że każdej władzy, nawet tej uważanej za przychylną ruchowi związkowemu, należy patrzeć na ręce.

Nie jest tajemnicą, że jednostki samorządu terytorialnego są śmiertelnym wrogiem instytucji monitorowania średnich wynagrodzeń nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu zawodowego. Dyspozycje zawarte w art. 30a i 30b Karty Nauczyciela, obligują samorządy do monitorowania wielkości środków przeznaczonych na wynagrodzenia nauczycieli w poszczególnych grupach awansu zawodowego i w przypadku stwierdzenia kwoty niedoboru, zobowiązane są do wypłacenia jej w postaci jednorazowych dodatków uzupełniających. A dozór nad tymi czynnościami, w ramach kontroli gospodarki finansowej poszczególnych j.s.t. przypisano regionalnym izbom obrachunkowym.

Nie wiadomo dlaczego, ni stąd ni zowąd 3. listopada br., po posiedzeniu Stałego Komitetu Rady Ministrów, pojawiła się niepokojąco niekorzystna zmiana w projekcie Ustawy - przepisy wprowadzające ustawę - Prawo oświatowe (druk nr 1031). Otóż w art. 4 zmiana 8. wprowadzono propozycję uchylenia przepisów art. 30a i 30b KN (znać tu paluchy przedstawicieli lobby samorządowego). Jednocześnie art. 236 projektu (przepisów wprowadzających) po raz ostatni obligował samorządy do czynności wynikających z dotychczasowych przepisów.

Nie trzeba nikogo przekonywać, że uchylenie tych artykułów z Karty Nauczyciela byłby wielkim ustępstwem wobec j.s.t. Przecież wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe stanowi ok. 3,5 mld. zł. W takim przypadku tylko patrzeć jak dokonałby się deal między Rządem RP a samorządami różnej maści. Te drugie zwolnione z dochowania średnich wynagrodzeń jakie wg KN nauczyciele powinni zarabiać, bezkarnie i masowo nie wypłacałyby nauczycielom tyle, ile mają prawnie gwarantowane. A uzyskane w ten sposób środki finansowe mogłyby posłużyć na „poluźnienie” etatów z godzin ponadwymiarowych na zatrudnianie zagrożonych zwolnieniem nauczycieli z tytułu niżu demograficznego/reformy (nawet do ok. 90 tys. etatów, tyle bowiem ukrytych jest w godzinach ponadwymiarowych). A na tę operację zrzuciliby się pedagodzy, nawet wbrew swej woli!

Nasuwa się w tym miejscu refleksja dotycząca naiwności Rządu. A co, jeśli (mimo to) niektóre z samorządów nie zechciałyby ratować miejsc pracy nauczycieli, którzy mogliby stracić pracę? Odium odpowiedzialności i tak spadłoby na nielubiany przez większość magistratów Rząd, a wszystko poszłoby na karb reformy. A w budżetach j.s.t. pozostałaby dodatkowa kasa, te z kolei uzupełniłyby etaty zwłaszcza tych pedagogów zatrudnionych w niepełnym wymiarze albo zwiększyć by mogły liczbę godzin ponadwymiarowych (bo te są tańsze) Czysty zysk.

Widząc, co się święci Prezydium KSOiW NSZZ „Solidarność” postanowiło przejść do ofensywy. Tymczasem z niepokojem obserwowaliśmy nieugiętą postawę Ministerstwa Edukacji Narodowej podczas obrad nadzwyczajnej Podkomisji do rozpatrzenia projektów ustaw: Prawo oświatowe (druk nr 1030) i Przepisy wprowadzające prawo oświatowe (druk nr 1031), które miały miejsce 1. – 3. grudnia br. Debata była bezpardonowa i trwała nierzadko do trzeciej nad ranem (ale to bardziej z powodu neurotycznych wystąpień niektórych posłanek opozycji, a nie jako efekt osławionych oskarżeń przyjmowania prawa pod osłoną nocy przez rządzących). Tu, ku uciesze ZPP i wcale nie chodzi tutaj o Związek Patriotów Polskich, lecz Związek Powiatów Polskich, nie było szans na rezygnację MEN, a co za tym idzie i posłów koalicji, z groźnego bo uszczuplającego dochody nauczycieli, uchylenia zapisu (zmiana 8. do art. 4).

Wiedzieliśmy, jako Prezydium KSOiW NSZZ „Solidarność”, że jedyną praktycznie szansą jest przekonać MEN do wycofania się ze szkodliwej i krzywdzącej nauczycieli propozycji, którą można było wycofać podczas, znów burzliwych z tego samego powodu obrad, wspólnego posiedzenia połączonych Komisji: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej 8. – 9. grudnia br., których celem było przyjęcie lub odrzucenie projektów ustaw (po uprzednim rozpatrzeniu poprawek).

Nim do tego doszło, odbyły się gorące i nerwowe pertraktacje między Prezydium KSOiW NSZZ "Solidarność" a MEN w tej palącej acz żywotnej kwestii. A wszystko to w ramach dwustronnych kontaktów. Telefony w różne miejsca grzały się na łączach. Dopiero późnym wieczorem w przeddzień obrad połączonych Komisji udało się dojść do porozumienia, że najpierw sprawy płac nauczycieli powinny być przedmiotem uzgodnień powołanego dopiero co przy MEN-ie osławionego zespołu ds. statusu nauczycieli.

I rzeczywiście, z ulgą przyjęliśmy w tym miejscu, że MEN w ramach autorefleksji wycofuje uchylenie art. 30a i 30b z projektu zmiany Ustawy Karta Nauczyciela w ramach przepisów wprowadzających Prawo oświatowe. Zatem udało się z wielkim wysiłkiem, wywalczyć coś, co do tej pory nieźle służyło ochronie nauczycielskich wynagrodzeń.

Jerzy Ewertowski

Członek Prezydium

KSOiW NSZZ"Solidarność"

P.s. A swoją drogą, nie zmienia się projektu ustawy po konsultacjach społecznych, bo to już inny projekt.

 

ZNAJDZ NA STRONIE

Szukaj na stronach NSZZ "Solidarność"

Wyszukiwarka przeszukuje 22 strony struktur terenowych i branżowych.

Loading

Solidarność to nie tylko Wałęsa - konferencja prasowa kombatantów "S"



 




Strona wykorzystuje pliki cookies: niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika m.in. do analizy statystycznej ruchu, dopasowania wyglądu i treści strony do indywidualnych potrzeb użytkownika. Jeśli nie wyłączysz w ustawieniach przeglądarki obsługi plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Treść zamieszczonych aktów prawnych nie stanowi źródła prawa, lecz jest tylko ich zapisem elektronicznym. Z uwagi na niedoskonałość zabezpieczeń chroniących dane zapisane w formie elektronicznej, a także możliwość błędnego wprowadzenia danych, administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanych tu aktów prawnych.